Boża Konstytucja

Śmierć kończy przymierze

Śmierć kończy więc każdy związek przymierza.

To co powiedzieliśmy powyżej doprowadza nas do wniosków, że:

  1. Cała ludzkość – oprócz Żydów, będących nadal pod przymierzem zakonu i opróczchrześcijan, którzy wstąpili w przymierze ofiary – znajduje się w przymierzu Noego i podlega wyrażonym w nim prawom. Dopiero rzeczywista śmierć uwalnia ich ze związku tego przymierza, otwierając drogę do zawarcia (po powstaniu z martwych) „Nowego Przymierza” na nowych, opisanych powyżej, warunkach.
  2. Gdy wierzący w Chrystusa wstępuje z Bogiem w Przymierze ofiary wchodząc pod prawo Chrystusowego zakonu wolności, symbolicznie umiera dla poprzedniego przymierza – jakiekolwiek by to przymierze nie było. Tak więc, jeśli był np. Żydem – chrzest ‘w śmierć Chrystusa’ jest rozwiązaniem przymierza zakonu, któremu jako Żyd podlegał. Natomiast dla wierzącego nie-Żyda – chrzest ‘w śmierć Chrystusa’ rozwiązuje związek przymierza Noego – sprawiając, że przyjmujący Chrystusa podlega już jedynie ‘przymierzu ofiary’ z jego konstytucją: ‘królewskim zakonem wolności’.

Wracając do naszego pytania… Powiedzieliśmy, że śmierć, czy to literalna, jak w przypadku ludzkości znajdującej się obecnie w grobach, czy też symboliczna (chrzest w śmierć Chrystusa – Rzym. 6:3-4) jak w przypadku ofiarowanych wierzących Wieku Ewangelii, rozwiązuje związki przymierza, uwalnia z nich. Tak więc na pytanie,któremu z przymierzy podlegamy, gdy zostaliśmy poprzez chrzest pogrzebani wraz z Chrystusem, należałoby odpowiedzieć: Jedynie przymierzu ofiary pokazanym symbolicznie w Sarze z ‘królewskim zakonem wolności’ jako konstytucją tego przymierza.

Siłą rzeczy nie podlegamy więc ani przymierzu Adamowemu, ani przymierzu Noego, ani też synajskiemu przymierzu zakonu z dekalogiem… Wśród chrześcijan ciągle toczą się dyskusje i rozmowy na temat tego, czy Dekalog obowiązuje nas – chrześcijan, czy też nie. Może dla niektórych zabrzmi to dość kontrowersyjnie, ale osobiście jestem przekonany, że Dekalog nie obowiązuje tych, którzy „są w Chrystusie” w tym samym, literalnym sensie w jakim obowiązywał naród Żydowski podlegający przymierzu synajskiemu. Tych, którzy żyją w przymierzu ofiary obowiązuje jedynie prawo „królewskiego zakonu wolności” stawiające ograniczenia już na poziomie intencji i zamiarów – o czym już wcześniej wspominaliśmy.

Można tak stwierdzić z następujących powodów:

  1. przymierze Zakonu z jego konstytucją napisaną na kamiennych tablicach zawarte było TYLKO z narodem żydowskim
  2. jak powiedzieliśmy powyżej symboliczna śmierć, pokazana przez chrzest, wyswobadza nas z każdego poprzedniego związku przymierza i czyni od niego wolnymi – tak więc nawet jeśli wcześniej bylibyśmy Żydami, podlegającymi prawu zakonu – teraz jesteśmy wolnymi w Chrystusie, a naszym zobowiązaniem jest wypełnianie ‘królewskich przykazań miłości’ Boga i bliźniego
  3. Dekalog nie obowiązuje Nowych Stworzeń dlatego, że ich poziom świętości i miłości jaka w nich ma się rozwinąć, musi być daleko większy i nie może ograniczać się jedynie do przestrzegania zakazów i nakazów

Gdyby Dekalog i jego przykazania „na poziomie ciała” zwracały się przeciwko nam z „protokołem rozbieżności” oznaczałoby to, że nasze dążenie do świętości i podobieństwa do Boga, oraz nasze posłuszeństwo ‘królewskim przykazaniom’ stoją pod wielkim znakiem zapytania!

W świetle tego, co powiedzieliśmy, nasuwa się kolejne pytanie: czy warto zastanawiać nad np. Dekalogiem i innymi przepisami i prawami, które nie dotyczą przecież bezpośrednio „naszego przymierza” i jego warunków?

Czy warto docierać do istoty i ducha tych praw? Czy jest nam potrzebne zastanawianie się nad poszczególnymi przykazaniami, analizowanie ich? Na tak postawione pytanie z całym przekonaniem odpowiadamy: Tak! Warto! Więcej nawet, uważamy to za nasz obowiązek i wielką pomoc dla naszej dobrej służby dla Pana Boga. O ile oczywiście naprawdę chcemy poznawać, co sprawi przyjemność naszemu Ojcu i w jaki sposób możemy bardziej uczcić Boga, a siebie samych bardziej uświęcić.

Starajmy się więc z tych praw wyciągać jak najwięcej wniosków i uczyć się z nich tego, co jest miłe Bogu – bo Boże zasady są niezmienne i jedne Jego prawa stanowią doskonałe uzupełnienie innych. Boże prawa, przekazywane Jego istotom na przestrzeni dziejów, są dla nas bardzo ważne – nawet jeśli nie obowiązują nas już przymierza, którym te prawa służyły. Nie powinniśmy więc unosić się pychą i twierdzić, że my jesteśmy lepsi i bardziej święci niż ci, którzy byli przed nami i którym Bóg objawiał Swoje prawa – bądźmy uważni i roztropni w naszym życiu, by nie okazało się, że w naszych aspiracjach do świętości i przestrzegania ‘królewskiego zakonu wolności’ jednak nie radzimy sobie z duchem 10. Przykazań, że one nas potępiają, pokazując nasz grzech i słabość. Na pewno nie chcielibyśmy tego!

Przypatrując się Bożemu Prawu, możemy stwierdzić, że Chrystusowy zakon wolności jako konstytucja dla Nowych Stworzeń skupia w sobie, jak w soczewce, „konstytucje” i prawa przypisane innym, wcześniejszym przymierzom.
Ponieważ jednak nasz ‘zakon wolności’ opiera się na miłości – zakres wymagań wobec nas, którzy „jesteśmy w Chrystusie” znacznie się powiększa i poszerza – miejmy tego świadomość. Czerpmy lekcje i inspiracje ze wszystkich części Bożego prawa i Bożej konstytucji, o których wiemy. Uczmy się z tego rozpoznawania doskonałych Bożych oczekiwań wobec Jego stworzeń. Zwłaszcza tych, którzy chcieliby zasłużyć na miano ‘królewskiego kapłaństwa’. Chciejmy poznawać prawo Boże, by coraz lepiej poznawać Jego wolę i z coraz większą ochotą i zapałem ją spełniać. Z każdego Słowa „Bożej konstytucji” możemy czerpać lekcje i pouczenia, a wszystko po to, by nasze życie w Chrystusie mogło być coraz lepsze, coraz bardziej święte i bardziej godne w oczach Bożych. Pamiętajmy przy tym jednak, że tylko Królewski zakon wolności, oparty na kształtowaniu w sobie zasad doskonałej miłości, jest tym prawem, które w sposób najpełniejszy może dopomóc nam w uzyskaniu największej miary Bożego podobieństwa. Dzięki ofierze i orędownictwu Chrystusa, który przykrywa nasze niedostatki i mimowolne uchybienia, możemy mieć nadzieję, że Bóg doceni nasze wysiłki i będzie nam, podobnie jak naszemu bratu w Chrystusie Pawłowi z Tarsu, „odłożona korona żywota”.

Podziel się