Jezus Chlebem Żywota

Trzy wnioski

Trzy wnioski

Powróćmy do tych wszystkich historii z chlebem raz jeszcze, aby zobaczyć jak możemy się uczyć czytając o wydarzeniach nad jeziorem Genezaret.

Jeden: Rzecz najważniejsza podana nam jest wprost. Jezus mówi „Jeszcze nie rozumiecie?” Ciągle myślicie o chlebie po tym wszystkim co widzieliście i słyszeliście? Przecież kazałem wam iść i głosić słowo nie mając w torbach chleba ani nawet pieniędzy, by go kupić. To słowa które nie padły, ale brzmią z tych wersetów które czytaliśmy. Te słowa tak bardzo dotyczą nas dzisiaj, którzy dostatku chleba nie zamieniamy na dostatek duchowego życia. Pomimo tego, że nie musimy walczyć o chleb codzienny jak kiedyś ludzie, nie mamy wcale więcej czasu na spotkania z Bogiem w modlitwie, na czynienie dobra wokół nas, na szukanie możliwości opowiadania o Jezusie. Raczej walczymy o dobrobyt, wygodę i bezpieczeństwo finansowe kosztem codziennej długiej pracy. To niedobrze, bo może powoli uciekać nam właściwy czas na zrozumienie słowa Jezusa o chlebie żywota. Być może, jak uczniowie, usłyszymy nawet słowo, ale nie będziemy w stanie go przyjąć, bo poziom naszego myślenia będzie krążył wokół przyziemnych problemów codziennego bogacenia się. Na innym miejscu Jezus powiedział w rozmowie szatanem, że nie samym chlebem żyje człowiek, więc nie kazał porzucić wszelkich starań o codzienne sprawy. „Nie samym” nie znaczy przecież „bez”. Ale „nie samym” nie znaczy z pewnością „w większości”, „głównie” czy „tylko”. Pamiętajmy, żeby chociaż teraz kiedy wspominamy śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, oderwać się od naszego „tylko” i pomyśleć o „nie samym”.

Dwa: Czasami zdarzy się nam znaleźć w trudnej sytuacji. Często cierpi nasze życie duchowe, a wiara się chwieje, gdy dotknie nas coś, czego nie możemy sobie wytłumaczyć. Łatwo wtedy wyprzeć się wszystkiego, w co się wierzyło i odwrócić się plecami do całego świata, a nawet do Boga. Za to dużo trudniej, jest powiedzieć„Panie! do kogóż pójdziemy?” Ale warto. Bez wątpienia warto tak powiedzieć. Oczywiście, łatwo to napisać, może jeszcze łatwiej przeczytać, ale w życiu będzie dużo trudniej. Tym bardziej twierdzę, że warto powiedzieć te słowa, bo tak jak w życiu uczniów to wyznanie było przełomem w ich relacji z Jezusem, tak może być też i u nas.  Bóg chce objawiać nam rzeczy, które od początku trzymał w tajemnicy i czeka z niecierpliwością kiedy będziemy gotowi, by je przyjąć. Musi tylko wiedzieć jedno – że może być pewny, że nigdy go nie zostawimy, bo nie mamy innej drogi i innego miejsca, do którego moglibyśmy pójść.

Trzy: Droga do Boga każdego z wierzących przebiega inaczej. I chociaż Jezus zapewnia nas, że jest jedna wąska ścieżka, po której podążają wierzący to jednak każdy inaczej nią idzie. Są jednak pewne kamienie milowe które trzeba minąć, aby dojść do zamierzonego celu. W miarę jak się do nich zbliżamy Słowo Boże przemawia inaczej. Inaczej mówi zanim dojdziemy, inaczej jak już je miniemy. Pierwszy który się pojawia to ten przy którym wyznamy, że „myśmy uwierzyli i poznali, żeś ty jest Chrystus, on Syn Boga żywego.” Ale zanim się to powie to trzeba w życiu dużo pozmieniać. Uczniowie wiedzieli co robić, bo zarówno Jezus jak i Jan Chrzciciel o tym mówili. Potrzebne było nawrócenie ze złej drogi, oddalenie złych uczynków i przeorganizowanie swojego stosunku do Boga – a więc upamiętanie. Ale wtedy słowa, które płyną od Najwyższego, niekoniecznie muszą być zrozumiałe. Wtedy najważniejsza jest chęć podążania za Jezusem. Jednak w miarę upływu czasu rzeczy będą się zmieniać. Na horyzoncie pojawi się pierwszy kamień przy którym trzeba będzie wyznać, że Jezus jest Chrystusem. Mało tego, potrzebne będą słowa, że nie mamy dokąd pójść, bo tylko z Jezusem wiążemy naszą przyszłość. Wreszcie nadejdzie właściwy czas, by przyjąć chrzest. Bez tego nie da się dalej iść, bo słowa Jezusa będą niezrozumiałe. Tych słów także nie będzie wiele, bo nie będziemy w stanie ich znieść. Trzeba się ochrzcić, aby nadszedł właściwy moment kiedy usłyszymy, że będziemy cierpieć, umierać, by w końcu zmartwychwstawać. Wtedy też, przez wiarę otrzymamy największy dar łaski jaki kiedykolwiek moglibyśmy otrzymać – usprawiedliwienie. Także wtedy wielki Pocieszyciel Boży – Duch Święty otworzy nasze uszy, by słyszeć i nasze serca, by rozumieć wielkie tajemnice Boże. Bez tego wszystkiego nie zrobimy do Boga nawet jednego kroku. Wtedy prawdziwie zrozumiemy czym naprawdę jest chleb Boży, który z nieba zstąpił, aby dać światu życie.

Podziel się