Mat.5: Sól, Światło i Miasto

Począwszy od wersetu 11. Jezus kieruje swoje słowa bezpośrednio do tych, którzy Go słuchają na Górze. Po ośmiu błogosławieństwach, Jezus przechodzi do konkretów, które mają odnosić się do życia Jego naśladowców. Bardzo często używa języka przypowieści, porównując różne zachowania ludzkie do dobrze znanych rzeczy codziennego użytku, norm czy zwyczajów. Rozważany przez nas obecnie fragment Mat. 5:13-16, odnosi się z całą pewnością do codziennego życia, ale nie w sposób bezpośredni a właśnie symboliczny.

Jezus tak zaczyna: „Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana” (Mat. 5:13). Chyba wszyscy się zgodzimy, że takie porównanie ma już samo w sobie wiele treści. Nasza wyobraźnia samoczynnie się włącza i powoduje iż przekaz wydaje się nam być oczywisty. Jezus przyrównał swoich naśladowców do soli, dlaczego? Otóż w tamtym czasie sól była bardzo użyteczna, mająca wiele zastosowań w życiu izraelitów, tak w ceremonii obrzędowej jak i w kuchennych. Nie dało się jej zastąpić, gdyż jeśli potrafiła konserwować, to czy był inny sposób, który dałby taki sam efekt a nie używałby grama soli? Czy była jakakolwiek przyprawa, która dawała by smak tak specyficzny jak właśnie sól? Nie znam się na gospodarczym zastosowaniu soli w Palestynie za czasów Jezusa, więc nie ośmielam się mianować jakimkolwiek ekspertem, ale z tego co wiem na dzień dzisiejszy, sól była jedyna w swoim rodzaju. Nawet dziś ma swoje niezbędne zastosowanie w wielu dziedzinach życia. I właśnie to m.in. Jezus chciał powiedzieć swoim słuchaczom: jesteście jedyni swoim rodzaju dzięki moim naukom, jesteście dla ludzi niezbędni, potrzebni. Jezus chciał uzmysłowić tłumowi Go słuchającego, jaka ważną rolę pełnią.

Zagłębiając się w tej paraboli możemy dostrzec jakie znaczenie ma owa sól i jak należy te porównania interpretować względem naszego życia: „Sól, to dobra rzecz, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w samych sobie i zachowujcie pokój między sobą” (Mar. 9:50). W tej wypowiedzi jasno wynika, że powinniśmy mieć w sobie tą sól, tylko czym ona jest? Według mojej opinii chodzi tutaj o nasze uczynki. Biblia bardzo duży nacisk kładzie na odpowiednie zachowanie i postępowanie, niejednokrotnie dając wyraz jakoby uczynki były jednym z głównych fundamentów naszego zbawienia. „Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa? Czyż Abraham, praojciec nasz nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na ołtarzu Izaaka, syna swego? Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się doskonała. I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary. W podobny sposób i Rahab, nierządnica, czyż nie z uczynków została usprawiedliwiona, gdy przyjęła posłów i wypuściła ich inną drogą? Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa” (Jak. 2:20-26). Mając w sobie odpowiednie uczynki, mamy w sobie coś, co zbliża nas do Boga i w większym stopniu daje nam szanse zbawienia. Uczynki, które uczyniliśmy, są niezmienne, stałe, trwałe, zapisane, niczym nie zastąpione – jak sól. Zauważmy, że Biblia podaje, iż jedynie co z tego świata możemy z sobą zabrać, to ten właśnie bagaż uczynków: „I usłyszałem głos z nieba mówiący: Napisz: Błogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają. Zaprawdę, mówi Duch, odpoczną po pracach swoich; uczynki ich bowiem idą za nimi” (Obj. 14:13).

Warto też rozważyć, że skoro Jezus chciał powiedzieć swoim słuchaczom, że dla innych ludzi są cenni niczym sól, to rozpatrzmy przykładowy przypadek takiego „zastosowania”. „Łagodna odpowiedź uśmierza gniew, lecz przykre słowo wywołuje złość. Język mędrców rozsiewa wiedzę, lecz usta głupców tryskają głupotą”(Przyp. 15:1-2). „Serce mędrca udziela mądrości jego ustom i pomnaża jego zdolność przekonywania. Miłe słowa są jak plaster miodu, słodyczą dla duszy i lekarstwem dla ciała” (Przyp. 16:23-24). Podany przykład jest dość specyficzny. Zauważmy, że na podstawie powyższych wersetów możemy wywnioskować, iż mamy wpływ na innych ludzi poprzez nasze słowa. Możemy ich pocieszać, lub zasmucać. Możemy opowiadać o naszym Bogu i nieść poselstwo ewangelii i przede wszystkim wspierać innych dobrym słowem – co w dzisiejszych trudnych czasach trzeba szczególnie podkreślić. Nasza mowa nie bierze się znikąd, nie jest ona wyuczona, ale szczera „chrześcijańska” mowa płynie z serca. „Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro, a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego” (Łuk. 6:45). Łącząc te wersety w łatwy sposób możemy wywnioskować, że za pomocą naszych słów – a tym samym naszej postawy – możemy wpływać na innych ludzi. Kiedy ktoś przeżywa życiową tragedię, a my przyjdziemy do niego z jakimś wersetem, to zauważmy, że te Słowo Boże może dla niego być cenniejsze niż jakakolwiek pomoc. W takich sytuacjach chrześcijanie mogą być niezastąpieni dla innych niczym sól.

Mając na uwadze, że nasza mowa to też w pewnym sensie uczynki, to nie zapominajmy o innych aspektach naszej służby. Powinniśmy nad sobą stale pracować, zważać na nasze postępowanie, gdyż to jak żyjemy i co robimy naprawdę ma znaczenie, choć dziś może się nam wydawać że mało istotne. Jezus przyrównując swoich uczniów do soli, właśnie to miał na myśli. Nasze uczynki, które czynimy względem innych odbijają się szerokim echem. Dostaliśmy możliwość bycia sługami Bożymi, to co robimy, mówimy, jest oceniane przez innych, to właśnie my wydajemy świadectwo innym o nas. Jeżeli nasze życie będziemy usilnie określać i wmawiać innym, że jesteśmy chrześcijanami i Bóg jest dla nas najważniejszy, a nasze postępowanie będzie temu przeczyć, czy będziemy użytecznymi sługami?„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną” (Jan. 15:1-6). Jeżeli nasze życie będzie dalekie od ideału, to będziemy jak zwietrzona sól, którą czeka oczywisty los.

Jednakże Jezus nie ogranicza się tylko do porównania nas do soli. Jesteśmy także „światłością świata”. „Zwróć na mnie uwagę, mój ludu, i słuchaj mnie, mój narodzie, bo ode mnie wyjdzie nauka, a moje prawo stanie się światłem ludów” (Izaj. 51:4). W tym wersecie światło jest przyrównane do nauki i prawa. W domyśle rozumiane jest to oczywiście jako Prawo Boże. Tym samym musimy mieć świadomość, że to chrześcijanie są tym żywym nośnikiem świadomości Bożych oczekiwań względem człowieka. Nie oszukujmy się, wielu ludzi chodzi do kościoła, a niewielu bierze sobie głęboko do serca słowa które tam padają. Tym samym, ich wiedza i świadomość chrześcijańska jest na nikłym poziomie. W codziennych sprawach i sytuacjach, nasza odpowiednia postawa nie pozostaje bez echa. Jeśli nasi znajomi chcą się spotkać, a celem tego spotkanie jest upicie się alkoholem, a dodatkowo i nas się zaprasza, to czy moglibyśmy pójść na to spotkanie? „Zmysł Chrystusowy” na pewno nas ostrzeże, że takie miejsce nie jest dla prawdziwych chrześcijan. W przypadku takiego zaproszenia, powinna paść odpowiedź odmawiająca z konkretnym uzasadnieniem Biblijnym: „I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha” (Efez. 5:18). Osobiście widzę różnice między piciem alkoholu a upiciem się alkoholem, pozostaje jeszcze kwestia miejsca czasu i sposobności, ale to już inny temat. Jeżeli na zaproszenie do picia, palenia, obgadywania innych, lub zachęcenie do oszustwa będziemy reagować w taki sposób jak ja przedstawiłem powyżej, to chcąc nie chcą, będziemy naszym znajomym wykładać nauki z Pisma Świętego, a tym samym uświadamiać ich względem Bożej woli względem człowieka.

Podziel się