Mat.5: 8 Błogosławieństw

Od piątego rozdziału Ewangelia Mateusza jest już troszkę inna. Mateusz nie skupia już się na aspektach historycznych Mesjasza, nie przedstawia już z takim natężeniem dowodów proroczych na autentyczność Mesjaństwa Chrystusa, ale skupia się przede wszystkim na nauczaniu. Ponad to fragment Ew. Mateusza rozdz. 5-7 jest dobrze znany chrześcijanom jako tzw. „Kazanie na Górze”. Znajomość tych trzech rozdziałów jest uzasadniona tym, że na dość krótkiej przestrzeni tekstowej, zostało zawarte całe mnóstwo nauk, które śmiało możemy określić mianem podstawowych.

„Tedy Jezus, widząc tłumy, wstąpił na górę. A gdy usiadł, przystąpili do niego jego uczniowie. I otworzywszy usta swoje, nauczał ich, mówiąc” (Mat. 5:1-2). Piąty rozdział jest kontynuacją poprzednich wydarzeń, jak choćby z Mat. 4:23-25, zatem słusznym się wydaje opis, jakoby Jezus ze względu na dużą liczbę ludności, która była obok niego, wstąpił na górę, aby być lepiej widocznym i słyszalnym, gdyż uważał, że to odpowiedni moment, aby przekazać pierwsze tak istotne lekcje. Jezus zaczyna swoją mowę od ośmiu błogosławieństw. Wymienia osiem przypadków, które w oczach świata nie zasługują na zbytnie uznanie, lecz w oczach Bożych, ludzie którzy w pewien sposób są tam opisani, są oczywistymi kandydatami do życia w Królestwie. Przeanalizujmy te przypadki.

I

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios” (Mat. 5:3). Co rozumiemy pod określeniem „ubodzy w duchu”? Użyte tutaj greckie słowo ‘ptochos’ znaczy: ubogi, biedny, żebrak i żebrzący. Związku z tym możemy śmiało stwierdzić iż chodzi tu aspekt materialny. Podobny wniosek można wyczytać w Ewangelii Łukasza, który ten werset oddaje następująco: „(…) Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże” (Łuk. 6:20). Jednakże, Mateusz zawęża krąg terminu ubodzy, gdyż mówi o ubogich w duchu. Jak to rozumieć? Otóż prawdopodobnie chodzi tu o typ człowieka, którego doświadczenia życiowe – w głównej mierze oparte na materialności – zmusiły do całkowitego zawierzenia swego życia Bogu. Tym samym, człowiek materialnie nic nie posiadający, całą swoją ufność i nadzieję pokłada w Bogu. Podobnie w tym temacie wypowiada się król Dawid w jednym ze swoich Psalmów: „Ja wprawdzie jestem ubogi i biedny, Ale Pan myśli o mnie. Ty jesteś pomocą moją i wybawieniem moim. Boże mój, nie zwlekaj!” (Ps. 40:18). W innym Psalmie: „Niech się rozweselą i rozradują w tobie Wszyscy, którzy cię szukają! Niech mówią zawsze: Wielki jest Bóg! Ci, którzy miłują zbawienie twoje. Ja zaś jestem ubogi i biedny; Boże, pośpiesz do mnie! Ty jesteś pomocą moją i wybawicielem: Panie! Nie opóźniaj się!” (Ps. 70:5-6). Można zatem zauważyć, że ubóstwo człowieka, było dla innych ludzi przyczynkiem do wzgardy drugim człowiekiem. W zasadzie nic się nie zmieniło od tamtych pradziejów, gdyż dzisiaj, w większym poważaniu jest ten co jest bogatszy, a na krzywdę ubogich praktycznie dziś się nie zważa. Jezus swoje pierwsze słowa kieruje właśnie do takich ludzi. Do tych, od których odwrócili się wszyscy, zapewniając ich, że Bóg o nich pamięta.

Ci ludzie, są cenni w oczach Bożych, nie dlatego że są biedni, gdyż majętność sama w sobie nie jest powodem zbawienia. Chodzi tutaj o stan serca człowieka. Człowiek tak silnie doświadczony przez życie, nie mający ratunku i pomocy od nikogo, cały swoim sercem ufa Bogu, gdyż widzi, że tylko Bóg jest nadzieją dla człowieka. Piotr zachęca nas: „Ukorzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego, Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie” (1 Piotr. 5:6-7). Właśnie tego Bóg oczekuje od człowieka i właśnie tacy ludzie to Panu Bogu ofiarują. Bogatsi mają już z tym troszkę problemu, gdyż jak możemy wyczytać z Pisma Świętego, bogaty człowiek nie potrzebuje Boga, ponieważ całą swoją nadzieję pokłada w swojej majętności. „A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia” (1 Tym. 6:9-10). W innym przypadku sam Jezus zwraca na to uwagę: „Wtedy Jezus spojrzał nań z miłością i rzekł mu: Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie. A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele majętności. A Jezus, spojrzawszy wokoło, rzekł do uczniów swoich: Jakże trudno będzie tym, którzy mają bogactwa, wejść do Królestwa Bożego!” (Mar. 10:21-23).

W tonie stronniczości ze względu na majętność wypowiada się ap. Jakub, który także przestrzegał ówczesne zbory: „Bracia moi, nie czyńcie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary w Jezusa Chrystusa, naszego Pana chwały. Bo gdyby na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek ze złotymi pierścieniami na palcach i we wspaniałej szacie, a przyszedłby też ubogi w nędznej szacie, A wy zwrócilibyście oczy na tego, który nosi wspaniałą szatę i powiedzielibyście: Ty usiądź tu wygodnie, a ubogiemu powiedzielibyście: Ty stań sobie tam lub usiądź u podnóżka mego, To czyż nie uczyniliście różnicy między sobą i nie staliście się sędziami, którzy fałszywie rozumują? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują?” (Jak. 2:1-5). Najciekawsze w powyższym wersecie jest stwierdzenie zawarte w ostatnim zdaniu. Ubodzy w oczach świata – a więc Ci pogardzani – są cenni w oczach Bożych, gdyż jak możemy przeczytać na innym miejscu: „(…) Albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce” (1 Sam. 16:7).

Pragnę podkreślić, że stan naszego portfela nie ma znaczenia w oczach Bożych na nasze możliwości względem zbawienia, ale dla Boga są ważne pragnienia naszego serca. Jeśli nasze serce pała uczuciem do pieniądza nie dziwmy się, jeśli w pewnym momencie naszego życia dojdziemy do wniosku, że już dawno nie jesteśmy chrześcijanami. Natomiast, jeśli całym swoim sercem jesteśmy oddani Bogu nie bójmy się potępienia tylko w Nim trwajmy.

Podziel się