U korzeni chrześcijaństwa

Jak do tego doszło?

JAK DO TEGO DOSZŁO?

Zaniedbanie głoszenia Ewangelii wąskiej drogi jest przyczyną tak wielkiej miary powodzenia nominalnego chrześcijaństwa i uczyniło je atrakcyjnym miejscem dla ptactwa niebieskiego – Szatana i zwiedzionych przez niego sług. Dlatego władze duchowne – owe ptaki z przypowieści – z braku gorliwości i lojalności wobec Boskichzasad, udały się drogą prowadzącą do zwalczania nauk Pana Jezusa i Jego świętych apostołów. Władze te podjęły niszczycielskie dzieło przeciwko nauce Pisma Świętego.

Istnieje tylko jedna potęga, która po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego zadała chrześcijaństwu śmiertelny cios: zepsute, spoganizowane duchowieństwo, uwikłane w chrystologiczne spory. Spowodowało ono większe straty, niż najazdy barbarzyńskich narodów. Jak mogła martwa, oparta na fałszywej filozofii religia zdobywać ludzkie serca i przyprowadzać je do wspaniałej światłości Ewangelii Chrystusowej? Niestety! Upaństwowione średniowieczne chrześcijaństwo, w samym zasadniczym nurcie pozbawione światła Ewangelii o zbawieniu w Chrystusie, przestało być solą ziemi. Oczywiście było to chrześcijaństwo, które zaczęło czcić obrazy i figury, zbawienie bardziej opierać na uczynkach ludzkich niż zasługach płynących z krzyża Golgoty. Dalej – byli to chrześcijanie, którzy wierzyli w wieczne męki piekielne, czyściec i wiele innych praktyk, które miały raczej pogański rodowód, niż apostolskie dziedzictwo wiary.

Na przestrzeni swoich długich dziejów nominalny system chrześcijański musiał ujawniać i potępiać, niekiedy nawet pokonywać siłą, niezliczone nauki Słowa Bożego, które uważał za herezję. Ta wielowiekowa walka okazała się dla katolicyzmu zbawienna, gdyż antychrześcijański paradoks pozwolił mu przetrwać wieki i umocnić się wśród innych kościołów. Religijna walka przeciw inności stała się najpewniejszym gwarantem egzystencji Kościoła Katolickiego. Nikt nie zdołał naruszyć jego monolitycznej tożsamości, bowiem każdy sprzeciw wobec supremacji Rzymu był bezlitośnie tłumiony. Ta sytuacja, co jest nader istotne, wpływała na zacieśnienie więzów w łonie wspólnoty i okazała się siłą napędową w rozwoju pierwotnych dogmatów.

Podziel się