Mat. 6 Pater noster

#4: I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom (w. 12)

#4: I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom (w. 12)

Znamy doskonale pytanie Piotra o odpuszczenie grzechu bliźniemu:

„(…) Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy? Mówi mu Jezus: Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy.” (Mat. 18:21-22).

Liczba 77 jest odmieniana tutaj chyba przez wszystkie przypadki, by zrozumieć, dlaczego tyle, a np. nie więcej razy odpuścić? Wydaje się, że nie chodzi o górną granicę, ale o rozwój duchowy, a dokładnie stan serca.

Zauważmy, że człowiek, który szczerze odpuści 77 razy komuś winę, z pewnością i odpuści 78 raz. Tym samym można wnioskować, że ten, który odpuści 7 razy, niekoniecznie odpuści 8 raz. Nauka z tego jest prosta: musimy wybaczać. Nie ma tutaj mowy o zapominaniu, o przemilczaniu, przykrywaniu jednych spraw drugimi. Mowa tutaj o krystalicznie czystym wybaczeniu drugiej osobie tego, co nam zawiniła. Przy pełnej świadomości, że to my jesteśmy ofiarami, a druga strona bezsprzecznie jest w pełni winna, gdzie słusznie nam należy się zadośćuczynienie lub „przepraszam”, to bez względu na przebieg wydarzeń, my mamy wybaczyć. Ale o jakim wybaczeniu mowa, jeśli po incydencie (tak nazwijmy sytuację konfliktową), nagle ze sobą nie rozmawiamy, unikamy się i nie czujemy się przy kimś swobodnie. Oczywiście, wybaczyliśmy, ale chyba nie do końca…

Kwestia wybaczenia, o której wspomina Pan Jezus jest warunkowa. Prosimy Boga o to by wybaczył nam dokładnie tak samo, jak my wybaczamy innym. Jeśli nie wybaczyliśmy, wg słów Modlitwy Pańskiej, prosimy Boga by nam nie wybaczał. W innym miejscu Pan Jezus tak rozszerza tą myśl:

„A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych.” (Mar. 11:25-26).

Nosząc zadrę w sercu, sami sobie pętlę na szyje zakładamy.

Nie akcentuje się dziś tej „zależności wybaczenia”. Bardzo dużo słów w dzisiejszym chrześcijaństwie sprowadza się na miłosierdzie Boże. Często dochodzi to do absurdu, ponieważ są takie trendy myślowe w chrześcijaństwie, mówiące o tym, że Bóg i szatanowi wybaczy. Czysta bzdura, przecząca wersetom Biblii, ale jest to dowód, do czego brak ugruntowania w wierze może doprowadzić. Zgodzimy się wszyscy, że przypisywanie Bogu cech miłosierdzia jest słuszne, a największym dowodem Jego miłości do nas, jest śmierć Jego syna za nas. Jan w swoim liście mówi, że

„na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze.” (1 Jana 4:10)

Miłość zatem nie jest pustym słowem, ale za tym poszły ze strony Pana Boga konkretne czyny. Przychodząc do Boga w imieniu właśnie Jezusa – naszego arcykapłana – powołujemy się na jego ofiarniczą śmierć i prosimy Boga w pierwszej kolejności o wybaczenia naszych win. Jak najbardziej właściwa postawa. Problem – jak zwykle – rozgrywa się w akcentach.

Apostoł Paweł tak przestrzega:

„Albo może lekceważysz bogactwo jego dobroci i cierpliwości, i pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi?” (Rzym. 2:4)

Co mówi Paweł? Mówi, że Bóg względem nas jest (1)dobry, (2)cierpliwy, (3)pobłażliwy. A naszą krnąbrną postawą co możemy z tym zrobić? Zlekceważyć. Obecny czas, to czas naprawy. Nasze charaktery nie są gotowe, by być w Królestwie. Każdy z nas z łatwością wymieni te cechy charakteru na podstawie owoców ciała (Gal. 5:19-21), których z swojego życia jeszcze nie wyeliminował, oraz te uczynki ducha (Gal. 5:22-23), które jeszcze musi wypracować. Nie lekceważmy tej szansy zapierania samego siebie, wyrzekania się przyjemności ciała, by w swoim wnętrzu przybliżać się do wzoru pokazanego w osobie Jezusa. Ponownie Paweł przestrzega:

„Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa „dzisiaj”, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu.” (Hebr. 3:12-13).

Nie lekceważmy tego, że „dziś” Pan Bóg względem wielu naszych czynów jest dobrotliwy, cierpliwy i pobłażliwy, bo „jutro” może już taki nie będzie.

Podziel się