Mat. 6 Pater noster

#3: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (w. 11)

#3: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (w. 11)

Mówiąc o szukaniu wartości duchowych i lekceważąc cielesne dążenia, musimy zachować rozsądek, chociażby mając na uwadze te słowa:

„A jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego.” (1 Tym. 5:8)

I jednocześnie pamiętajmy, by nie dać się zwariować w myśleniu między doczesnością, a wiecznością. Pismo Święte jasno wskazuje, że mamy pracować i starać się, by zapewnić nam samym i naszym bliskim godziwy byt. Ale! Niech te wersety nie będą usprawiedliwieniem dla wspomnianego wcześniej domu 250m2, ponieważ ten sam apostoł w tym samym liście mówi:

„Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.” (1 Tym. 6:8).

Absolutnie nie chcę piętnować bogactwa. Chcę piętnować priorytety. Jeśli naszym celem „dobrego chrześcijańskiego życia” jest zmiana samochodu co 10 lat, bez uzasadnionej przyczyny, tylko wg mody tego świata, to o czym my mówimy? O jakie chrześcijaństwo nam chodzi?

Chleb o którym mówi w modlitwie Pan Jezus to podstawowy element ludzkiej diety. Nic więcej nie powinno być naszym priorytetem, a jeśli będziemy mieć coś więcej, to Bogu dziękujemy, że nam obficie błogosławi. Wyciągnijmy lekcję z modlitwy Agura:

„(…) nie nawiedź mnie ubóstwem ani nie obdarz bogactwem, daj mi spożywać chleb według mojej potrzeby, Abym, będąc syty, nie zaparł się ciebie i nie rzekł: Któż jest Pan? Albo, abym z nędzy nie zaczął kraść i nie znieważył imienia mojego Boga” (Przyp. 30:8-9)

Niedbanie o swoich – jak uczy ap. Paweł – i doprowadzenie sytuacji życiowej do nędzy, a także dążenie do nadmiaru sytości, są to dwie skrajności, na których ludzkie serce może budować grzech: albo za pomocą pychy, albo za pomocą gniewu. Tylko posiadanie dóbr według potrzeby daje nam pewien rodzaj stabilizacji wzrostu duchowego.

Tym samym, modląc się do Boga o chleb, nie troszczmy się o niego, ale starajmy się pracując i mając pewność, że nasze słowa nie są Bogu obojętne:

„Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.” (Mat. 6:31-34).

Te słowa nie mówią o lekceważeniu jedzenia i picia. Te słowa mówią o priorytetach: najpierw szukajcie Królestwa Bożego, a cała reszta (cielesne dobra) będą wam dane. Właśnie takim brakiem zmiany priorytetów wykazali się Izraelici, którzy powrócili z Babilonu. Zamiast skupić się na odbudowanie świątyni, skupili się na odbudowie własnych domów:

„Czy już czas dla was na to, abyście mieszkali w domach wykładanych tafelkami, podczas gdy dom Pana leży w gruzach? Otóż teraz tak mówi Pan Zastępów: Zważcie, jak się wam powodzi! Siejecie wiele, lecz mało zbieracie, jecie, lecz nie do syta, pijecie, lecz nie gasicie pragnienia, ubieracie się, lecz nikt nie czuje ciepła; a kto pracuje by zarobić, pracuje dla dziurawego worka. Tak mówi Pan Zastępów: Zważcie, jak się wam powodzi!” (Agg. 1:4-7)

Przychodząc do Boga i prosząc o chleb, faktycznie prośmy o to co potrzebujemy według potrzeby, a nie według tego co widzimy na Instagramie.

Podziel się