Mat. 6 Pater noster

#2: Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi. (w. 10)

#2: Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi. (w. 10)

Widzialne skutki naszej wiary to lista rzeczy, których ze względu na nasze chrześcijańskie życie już nie robimy. Ale to też lista rzeczy, które ze względu na wiarę robimy. Najprościej ujmując mówimy tutaj o wszelkich dobrych uczynkach, które przejawiają się w naszej codzienności, a które są owocem naszego duchowego rozwoju. Skupienie się na doczesnych owocach naszej wiary (np. zaprzestanie nadużywania alkoholu) powoduje, że nasza duchowość mentalnie zostaje ograniczona do doczesnego życia. To błąd, ponieważ, taka postawa powoduje, że tutaj na ziemi, budujemy duże domy, kupujemy drogie samochody i nosimy bogato przyozdobione zegarki, a to nam nie przeszkadza, bo dajemy pieniądze na ubogich, udzielamy gościny czy chodzimy co niedzielę na nabożeństwo. Myślimy o doczesności i o zabezpieczeniu naszych potomków mocniej, aniżeli o zbawieniu naszym i właśnie naszych dzieci..

Nasza mentalność powinna być zbliżona do Abrahamowej:

„Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg.” (Hebr. 11:8-10).

Abraham nie żył dniem doczesnym. Nie martwił się o dom dla Izaaka. Nie nabywał ziemi dla przyszłych pokoleń. Abraham jako pielgrzym – tzn. w ciągłej drodze – żył mając w pamięci obietnicę przyszłego domu jaki został mu obiecany. Jeśli chcemy mieć społeczność z Bogiem tak jak Abraham miał – albo tęsknimy do takiego stanu wiary jak czytamy historię Abrahama – to żyjmy tak, jak Abraham żył. A nie myślmy o zmianie domu z 150m2 na 250m2.

Nie można połączyć tego co duchowe z tym co cielesne. Z jednego trzeba zrezygnować, bo jeśli nie, to albo oszukujemy samych siebie, albo tworzymy w naszym sercu jakiegoś mutanta a nie Nowe Stworzenie (Gal. 2:20). Pan Jezus sam to podkreślił mówiąc:

„(…) Uczyńcie sobie sakwy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej nie ma przystępu, ani mól nie niszczy. Albowiem gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.” (Łuk. 12:33-34)

Wspomniany skarb, to nic innego jak nasze życiowe cele. I dla jednych chrześcijan celem jest np. wysoki status brata „funkcyjnego” w zborze, a dla innego znalezienie się w Kościele Chrystusowym. Nie ma wątpliwości, że każdy z tych dwóch przykładów może osiągnąć swój cel, pytanie tylko co okaże się wartością w oczach Bożych, kiedy przyjdzie obydwu stanąć na sąd.

Bóg objawił swemu ludowi już dawno, że to co widzimy dookoła, to systemy i państwa, które ulegną bezpowrotnemu zniszczeniu:

„Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki” (Dan 2:44),

a to co czeka ludzkość, to już od dawna zapowiedziane Królestwo Boże:

„I zatrąbił siódmy anioł; i odezwały się w niebie potężne głosy mówiące: Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków” (Dzieje Ap. 11:15)

Nie bez przyczyny Pan Jezus w jednym tchu wymienia prośbę o Królestwo i wypełnienie woli Bożej. Ponieważ nowo nadchodzący porządek, jest niczym innym, jak globalnym zaprowadzeniem sprawiedliwości, której ta ziemia od opuszczenia raju przez Adama nie miała. Dlatego mając świadomość wspomnianego wcześniej Bożego planu ratowania ludzkości, warto zastanowić się, gdzie lokujemy nasze uczucia i jak kreujemy nasze życiowe cele, ponieważ Bóg chce, aby ludzie byli zbawieni, jednak szanuje wybory ludzkie i na siłę nikogo zbawiać nie będzie:

„Który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy.” (1 Tym. 2:4)

Dodatkowo nawiązując do wcześniejszych myśli (#1), warto zauważyć, że Pan Jezus modli się o wolę Ojca. Nie naucza swoich naśladowców, aby szukali woli Jezusa. Pokazał to wydając świadectwo swoim życiem:

„(…) Ojcze mój, jeśli nie może mnie ten kielich minąć, żebym go pił, niech się stanie wola twoja.” (Mat. 26:42)

Tym samym, modląc się o wolę Bożą, nie powinniśmy w życiu robić po swojemu, wg naszego najlepszego uznania, wiedzy i woli. Powinniśmy uniezależnić się od Boga. Ale nie na zasadzie nic nie robienia, tylko na zasadzie szukania woli Bożej:

„A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe.” (Rzym. 12:2)

Szukając odpowiedzi w Biblii, modląc się o Boże prowadzenie, w realny sposób rezygnujemy z zaspokajania własnych ambicji i pragnień, tylko poświęcamy energię, na szukanie woli Bożej. Podejmujemy działania, które w końcowym efekcie przyniosą Bogu chwałę, a nie samym sobie. Tylko tacy ludzie znajdą się w przyszłym Królestwie.

Podziel się