Mat. 5: Vendetta

Zemsta jest słodka. Sprawia przyjemność, koi ból i zaspokaja wewnętrzną potrzebę sprawiedliwości. Jest słuszna w naszym systemie wartości. Dziś w systemie sądowniczym nazywana karą (nigdy zemstą!), która zawsze powinna być współmierna do wykonanego czynu zabronionego. Jeśli podajemy kogoś do sądu, to nie dlatego, że chcemy oczyścić społeczeństwo z różnych patologii, ale dlatego, że chcemy aby wymierzono drugiej stronie sprawiedliwość za krzywdę nam wyrządzoną. W Biblii tak postawiona sprawa miała swoje oparcie: „Jeżeli zaś ona poniesie jakąś szkodę, wówczas on odda życie za życie oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec” (Wj 21:23-25).

Tora w wielu miejscach odnosiła się do tej zasady, więc ciężko przypuszczać, do którego ustępu Zakonu Jezus nawiązywał bezpośrednio. Nie mniej możemy przyjąć iż to była ogólna zasada panująca w tym układzie sądowniczym. Dodajmy, że Bóg nie stworzył tutaj jakiegoś innowacyjnego rozwiązania, tylko je skodyfikował. Zasada „oko za oko” pamięta jeszcze czasy sławnego Hammurabiego. Powstaje jednak pytanie: czy Bóg okazał swoje okrucieństwo umożliwiając taką zemstę? Tak – tylko w przypadku kiedy spojrzymy na sprawę pobieżnie. Otóż istniała instytucja tzw. mściciela krwi, tzn. osoby która mogła szukać zadość uczynienia za bliską mu osobę. Mściciel krwi miał swoje – mówiąc delikatnie – uprawnienia, a skodyfikowanie prawa ograniczało jego rządzę krwi do czynu sprawiedliwego, dla przykładu mógł ścigać mordercę rozmyślnego, ale nie ‚przypadkowego’. Także zapis „śmierć za śmierć” dawał możliwość zabicia tylko w konkretnym przypadku.

Jezus znów pozornie wystawia o sobie świadectwo jako o wywrotowcu Zakonu Bożego: „A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!” (Mat. 5:39). Dlaczego tak to ująłem. Dlatego, że Jezus nigdy nie powiedział, że jakiś przepis jest bzdurą nic nie wartą. On zniósł przede wszystkim zakon (Ef. 2:15) wypełniając go w pełni oraz zmienił akcenty. To znaczy, podkreślił jego istotę i sens, wskazał co prawda, że są przepisy i przykazania ważne i ważniejsze, ale nie powiedział, że jakieś jest nie ważne. Mówiąc o nie stawianiu oporu złemu, zachęcał do nie mszczenia się. To prawda, że Zakon Mojżeszowy pozwalał na zemstę, ale zemsta nie była obowiązkiem. Zawsze można było przecież wybaczyć. Chociaż Bóg dał ramy prawne dla zemsty, to mimo wszystko, wolał, aby człowiek wybaczył. Temat zemsty jest troszkę podobny do zagadnienia cudzołóstwa: Bóg pozwolił na ‚list rozwodowy’, ale nie chciał, aby człowiek z niego korzystał. Tak samo patrzeć należy na zemstę: jest prawo, ale istotą jest wybaczenie. Tutaj kolejny raz możemy dopatrzeć się Bożego działania ze względu na zatwardziałość człowieka. Dopiero Jezus mógł już bezpośrednio powiedzieć jakie Bóg ma upodobanie. Z drugiej strony, to co powiedział Jezus nie było czymś nowym: „Nie mów: Jak mi zrobił, tak ja mu też zrobię, każdemu oddam według jego czynów” (Prz 24:29). Ten werset jest istotny dla naszych rozważań, gdyż widzimy tutaj zasadę, jaką akceptuje Bóg. Człowiek wyrządza chrześcijaninowi krzywdę. Chrześcijanin się nie mści, ale to Bóg odpłaca danemu człowiekowi za krzywdę jaką ten wyrządził wiernemu Bożemu. Chrześcijanin tym samym wybacza. „Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12:17-21).

Dlaczego Bóg mścił się na Amalekitach? 

Zatem można dostrzec, jaki jest Boży zamysł względem tej sfery życia. Nie mniej trzeba by zadać pytanie, dlaczego Bóg w Starym Testamencie mścił się nad Amalekitami czy Moabitami i mówił o totalnym wytępieniu tych narodów. Cóż prawda jest taka, że Bóg unicestwi w końcu zło tego świata i niszczenie go miało miejsce w pewnym zakresie w historii Izraela. Ale nie była to nigdy zemsta samego narodu Izraelskiego, ale zemsta Boga, który posłużył się Izraelem jako narzędziem do wymierzenia kary. Dlatego tytuł Miłosiernego Boga jest nadal podtrzymany i w żaden sposób nie kłóci się z logiką Bożego działania. „Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?”; „Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela? Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci – wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie.”(Ez 18:23; 31-32) Chyba, że wyrwiemy werset z kontekstu i będziemy patrzeć na zagadnienie pobieżnie. Wtedy z pewnością Bóg okaże się kłamcą nie konsekwentnym w swym działaniu.

Jeśli jednak patrzymy na Biblię jako całość z pewnością dostrzeżemy harmonie w jej przesłaniu. Jezus, który zachęca do odstąpienia od zemsty w innym miejscu wrócił do tej nauki, ale już w innym kontekście, choć mi osobiście wydaje się bardziej trafiającym do nas: „I przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; (…)” (Łk 11:4). Czyż „przebaczyć” to nie jest inaczej ‚nie mścić się’? Zostaje tu wykazana pewna zasada. Co uczynisz jednemu to otrzymasz nie od człowieka, ale przede wszystkim od Boga (jak w przypadku zemsty na kimś za naszą krzywdę). Po za tym Jezus, który tak mówił tak też czynił i nawet w proroctwie Jego brak odwetu za krzywdy został opisany: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy”(Iz 50:6). „On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie” (1 Pt 2:23).

Ciężko obronić tezę, że Bóg się zmienił i z okrutnego mściciela stał się miłującym Bogiem. On cały czas taki był i jest i będzie. Zawsze skory do wybaczenia grzechu, ale jest też sprawiedliwy i jeśli będzie musiał ukarać – nawet śmiercią – człowieka, to zrobi to.

Jezus podając różne przykłady odstąpienia od zemsty czyni jakby gradację czynności, które nas mogą spotkać:

  1. Uderzenie w prawy policzek
  2. Sądzenie się
  3. Przymuszenie
  4. Odpowiedź na prośbę

Być może my dziś nie wracamy uwagę na policzkowanie, jako totalną zniewagę, ale w tamtym czasie, uderzenie kogoś otwartą dłonią było najwyższą formą zniewagi jaką można było komuś okazać. W takim stosunku zemsta – szczególnie jeśli policzek był wymierzony nie słusznie – była koniecznością. Zemsta była nawet konieczna jeśli chciało się zachować pozycję społeczną.

Drugi przykład (w. 39) to sądzenie się i podane zagadnie szaty. Otóż w Torze w przypadku procesu sądowego przewidziano, że można zabrać wszystko po za tuniką (suknią, koszulą lnianą lub wełnianą). Ten ubiór był przewidziany jako jedna osłona ubogiego człowieka przed zimnem w nocy: „Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy.” (Wj. 22:25-26). Ten płaszcz to był symbol resztki godności, gwarantowany ‚dział’ każdego człowieka, coś się każdemu należało i nikt nie miał prawa żądać tej części ubioru od innego. Jezus wskazuje, że aby w imię braku jakiegokolwiek odwetu i szukania swojej sprawiedliwości oddać nawet to co się nam prawnie należy. Ten przykład – jak i pierwszy – może nie przemawia do nas w takim sposób jak do ówcześnie słuchających Jezusa Żydów. Uwarunkowane jest to silnymi różnicami społecznymi, dlatego należało by przenieść te zapisy na współczesny język. Taki ‚drastycznym’ przykładem jest np. Karta Praw Człowieka, która zapewnia każdemu z nas podstawowe minimum egzystencjalne. Wyobrażamy sobie, aby zrezygnować z prawa do opieki zdrowotnej czy edukacji, bo ktoś tak powiedział? Właśnie tak wymowny przykład został użyty przez Jezusa.

Trzeci  przypadek z wersetu 40. również tyczy się sytuacji panującej w czasach Jezusa. Istnieje przypuszczenie, że Jezus miał na myśli prace przymusowe. Miara odległości zawarto w wersecie (mila) wskazuje na rzymski system odległości. Układając to w całość, Rzymianie często wykorzystywali do prac przymusowych Żydów czy to przez urzędników czy żołnierzy. Wielokrotnie, Żydzi byli wykorzystywani do prac prywatnych na rzecz poszczególnego przedstawiciela okupanta co budziło jeszcze głębszy sprzeciw. A co na to Jezus? Jezus mówi, aby w taki przypadku, nie tyle co wykonać zadaną robotę, ale jeszcze coś oddać z siebie, zrobić coś ponad miarę. Przykład na miarę naszych czasów? Szef w pracy każe nam przyjść do firmy w dzień jakiegoś np. święta. Musimy przyjść i jesteśmy, a w ramach zemsty wykonujemy naszą pracę źle i niedbale. Jezus zachęca do postawy wykonania tej ‚przymusowej’ pracy w sposób jeszcze lepszy niż w normalnych dniach pracy.

„Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (Mt 5:42). Te słowa nie mówią o przemocy złego człowieka względem nas, ale podobnie jak poprzednie przykłady mówi o naszym reagowaniu. I w przypadku przemocy i w przypadku prośby chrześcijanie powinni kierować się miłością i współczuciem. W kontekście wypowiedzi należało by zrozumieć, że mamy pożyczyć i pomóc nie tylko naszemu przyjacielowi, ale też i wrogowi. A to już stanowi wyzwanie tak samo trudne jak omawiane przez nas przypadki przemocy. Jeśli na wyrządzoną nam krzywdę odpowiemy dobrym uczynkiem, to śmiało możemy stwierdzić, że jesteśmy krok bliżej do królestwa. „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12:21).

Podziel się