Wiara na sprzedaż

Jałmużna

Jałmużna

Kontynuując wątek właściwej pobożności i negując standardy u ludzi współczesnych Jezusowi – choć wiele od tamtych czasów się nie zmieniło – Pan Jezus wskazuje jak należy poprawnie czynić Jałmużnę: „Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją. Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, Aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.” (Mat. 6:2-4).

Pan Jezus, nie odnosi się do samego uczynku: nie mówi czy jest dobry czy jest zły. Wydaje się, że pomaganie innym jest naturalnie dobrym uczynkiem i przechodzi nad analizą skutków dobra jakie z sobą niosą, a zwraca swoją wypowiedź w kierunku intencji owego dobrego uczynku: co masz w sercu, kiedy dajesz komuś pieniądze lub pomagasz w inny sposób? Ap. Paweł wypowiada się w podobnym tonie: „I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.” (1 Kor. 13:3). W słowach Pana Jezusa i Pawła płynie jedna myśl: uczynek to jedno, a intencja to drugie. I to intencja – stan serca – jest ważniejszy od dobrego uczynku i jego pozytywnych następstw.

Bez wątpienia jest w tym lekcja dla nas. Dobre uczynki – jak wspomnieliśmy w akapicie opisującym pychę – mogą nas uśpić i nasze oddanie sprawie Pańskiej możemy stracić z oczu, ponieważ tyle rzeczy robiliśmy (i robimy). Wtedy będzie nam bardzo blisko, do piętnowanych przez Jezusa faryzeuszów i uczonych w Piśmie: „Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.” (Łuk. 18:11-12). Jednak, aby już tak nie piętnować jałmużny, Pismo Święte podaje nam też wzorcowy przykład człowieka, który w szczerości serca pomagał innym i znalazł upodobanie w oczach Bożych: „A pewien mąż w Cezarei, imieniem Korneliusz, setnik kohorty, zwanej italską, Pobożny i bogobojny wraz z całym domem swoim, dający hojne jałmużny ludowi i nieustannie modlący się do Boga” (Dzieje Ap. 10:1-2). W tym wypadku poganin był bardziej „izraelski” niż faryzeusz.

Dziś niewierzący są bardzo często bardziej moralni niż wierzący w Boga, więc to „norma”… Wyzwaniem dla nas jest zrobić audyt naszej dobroczynności: dlaczego pomagamy innym? Jeśli pomagamy z potrzeby serca, lub traktujemy to jako pewną formę służby Pańskiej, to jesteśmy na dobrej drodze do Królestwa. Jeśli jest w nas chęć wykazania się przed innymi, to nie liczmy na nagrodę u Boga, bo tą nagrodę odbieramy już dziś, od ludzi: „Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.”

Podziel się